Do góry

Opis hasła bieżącej edycji

W roku szkolnym 2018/2019 odbędzie się XXXII Olimpiada Wiedzy Ekonomicznej. Hasło przewodnie bieżącej edycji brzmi „Gospodarka światowa – wolny handel czy protekcjonizm”. XXXII Olimpiada objęta została honorowym patronatem Prezesa Narodowego Banku Polskiego prof. dr hab. Adama Glapińskiego.

W ramach zmagań olimpijskich w trakcie XXXI Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej uczestnicy zgłębiali tematykę związaną z wyzwaniami współczesnego rynku pracy. Kolejna jej edycja ma na celu przybliżenie uczestnikom problemu funkcjonowania gospodarki światowej. Taki dobór hasła przewodniego w znacznej mierze podyktowany jest natężeniem dyskusji na temat społeczno-gospodarczych konsekwencji wolnego handlu zarówno dla państw rozwijających się, jak i rozwiniętych. Ze względu na zachodzące w ostatnich latach znaczące zmiany w polityce handlowej najważniejszych dla gospodarki światowej państw, debata ta wykroczyła poza krąg akademicki. Świadczy o tym silne zainteresowanie mediów, w tym także niebranżowych. Stąd też, zgodnie z misją Olimpiady, Komitet Główny w ramach XXXII OWE pragnie przybliżyć uczestnikom podstawy teoretyczne oraz doświadczenia historyczne związane z ekonomią międzynarodową. Ma to pozwolić na lepsze zrozumienie zmian zachodzących we współczesnym świecie, a także umożliwić prognozowanie ich prawdopodobnych konsekwencji.

Kwestia międzynarodowej wymiany i jej wpływu na państwa biorące w niej udział nie jest problematyką nową w nauce ekonomii. W rzeczywistości jej korzeni historycy myśli ekonomicznej dopatrują się już w tradycji grecko-rzymskiej oraz judeo-chrześcijańskiej. Choć w poglądach na temat handlu i polityki handlowej z tamtego okresu brakowało znaczącej analizy ekonomicznej, stanowiły one zalążek późniejszych teorii handlu międzynarodowego. Warto zwrócić tu uwagę na prace Francisca de Vitorii z Uniwersytetu w Salamance, który już w XVI w. wskazywał, że możliwość dokonywania swobodnej, tj. wolnej od ingerencji państwa wymiany handlowej jest naturalnym prawem narodów. W opinii D.A. Irwina brak intelektualnej spójności w podejściu wywodzącym się z prac Francisca de Vitorii spowodował, że ten argument na rzecz wolnego handlu nie przetrwał długo.

Za pierwszą teorię handlu międzynarodowego uważany jest merkantylizm. Kształtował się on w Anglii w okresie od połowy XVI do końca XVIII w. W swoich rozważaniach większość przedstawicieli tego nurtu uzasadniało konieczność ingerencji państwa w wolny handel. Wskazywali oni przy tym na cele, którym takie działanie ma służyć. Były to m.in.: akumulacja zasobów kruszców, promowanie narodowego bogactwa i wzrostu gospodarczego, osiągnięcie nadwyżki w handlu zagranicznym, maksymalizacja zatrudnienia, ochrona rodzimego przemysłu oraz wzmocnienie władzy państwa (zob. prace A.W. Coatsa). Z merkantylizmu wywodzi się również teza o tym, że handel międzynarodowy jest grą o sumie zerowej. Oznacza to, że korzyści z handlu dla jednego kraju są stratą dla drugiego. Tymi pierwszymi są państwa, które potrafią uzyskać dodatni bilans handlowy – ich eksport przewyższa import. Stąd też merkantyliści zalecali stosowanie środków ochronnych na import towarów przemysłowych, inaczej niż w przypadku importu surowców, a także wspieranie sektorów eksportowych gospodarki. Przywołanie w tekście dotyczącym XXXII OWE merkantylizmu – teorii ekonomicznej, która powstała około 500 lat temu, nie jest przypadkowe. Koncepcja ta nadal jest obecna w wypowiedziach i decyzjach wielu polityków. A. Brunet oraz J.P. Guichard, bazując na analizie historycznej polityki handlowej wybranych państw, twierdzą, że „merkantylizm stanowi skuteczną strategię na drodze do hegemonii”.

Odpowiedzią na protekcjonizm wywodzący się z merkantylizmu była klasyczna teoria handlu. W książce Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów (1776 r.) A. Smith przedstawił stanowisko, zgodnie z którym ograniczenia w handlu nie zwiększają wielkości produkcji w danym kraju, a jedynie przesuwają wykorzystanie zasobów do mniej produktywnych sektorów (zastosowań). Brak protekcjonizmu ma być więc siłą napędzającą wzrost gospodarczy. Tym samym handel międzynarodowy nie jest już grą o sumie zerowej, lecz dodatniej. Oznacza to, że z wymiany mogą czerpać korzyści wszystkie państwa. Kolejnym ważnym etapem w rozwoju tej szkoły była teoria kosztów komparatywnych autorstwa D. Ricarda, która rozwój handlu międzynarodowego wyjaśnia istnieniem przewag względnych.

W kontekście dorobku teorii klasycznej warto wspomnieć o klasyfikacji argumentów przemawiających za wolnym handlem przedstawionej przez J.S. Milla (Principles of Political Economy). Wyróżnił on trzy główne, pozytywne grupy efektów płynące ze swobodnej wymiany międzynarodowej. Pierwsza grupa to tzw. bezpośrednie pozytywne efekty ekonomiczne, które odnoszą się do korzyści wynikających ze specjalizacji opisanych wcześniej przez A. Smitha i D. Ricarda. Handel pozwala alokować rzadkie zasoby efektywniej, a to prowadzi do wzrostu dochodu. Drugą grupę tworzą efekty pośrednie, których wystąpienie oznacza poprawę produktywności. Jak zauważa D.A. Irwin, takie oddziaływanie handlu międzynarodowego jest możliwe dwoma kanałami. Po pierwsze, zwiększa on produktywność, ułatwiając transfer technologii z zagranicy. W teorii kanał ten powinien być szczególne istotny w przypadku państw rozwijających się. Po drugie, brak barier handlu zwiększa konkurencję, która wymusza na przedsiębiorstwach bardziej efektywną działalność. W jej rezultacie część podmiotów gospodarczych przestaje funkcjonować, a inne zwiększają skalę działalności, przyczyniając się do wykorzystania przez nie korzyści skali. Jak jednak zauważa J.S. Mill, ekonomiczne korzyści z handlu są mniejsze od tych o charakterze intelektualnym i moralnym, i to właśnie one stanowią pośrednią, trzecią grupę efektów handlu.

Dyskutując na temat gospodarki światowej, a w szczególności kwestii takich jak wolny handel i protekcjonizm, z oczywistych względów porusza się również problemy realizowanych przez różne państwa celów o charakterze politycznym. Niewątpliwie polityka handlowa ma wpływ na kształtowanie się międzynarodowych relacji zarówno między poszczególnymi państwami, jak i w skali globalnej. To właśnie tę zależność J.S. Mill włączył do pośrednich efektów handlu o charakterze nieekonomicznym. Na kwestię tę zwracali również uwagę inni liczni myśliciele – w tym także tacy, których podstawowym obszarem badawczym nie była ekonomia – jeszcze kilka wieków temu, i choć Olimpiada nie podejmuje problemów natury politycznej, warto tu przytoczyć słowa Immanuela Kanta oraz te przypisywane Fredericowi Bastiatowi. Pierwszy z nich w dziele Perpetual Peace z 1795 r. napisał „Duch handlu nie może współwystępować z wojną, i prędzej czy później zdominuje on wszystkich ludzi”. Z kolei drugi miał stwierdzić, że „jeżeli towary nie przekroczą granic, zrobią to armie”.

Z kolei przeciwnicy wolnego handlu podnoszą różnego rodzaju argumenty na rzecz stosowania protekcjonizmu. W publikacjach z zakresu międzynarodowych stosunków gospodarczych występują różne ich klasyfikacje. Przykładowo J. Świerkocki dzieli je na słabo i dobrze uzasadnione ekonomicznie. Do pierwszej grupy argumentów zalicza on argumenty mówiące o tym, że protekcjonizm będzie skutkować: „zwiększeniem produkcji zatrudnienia i dochodów, zwiększeniem bezpieczeństwa narodowego, wpływaniem na politykę innych krajów, ograniczeniem deficytu handlowego” (cyt. J. Świerkocki), natomiast drugą grupę tworzą argumenty związane z ochroną raczkujących gałęzi przemysłu, koncepcją strategicznej polityki handlowej (zob. T. Rynarzewski, Strategiczna polityka handlu międzynarodowego) oraz polityki przemysłowej. Z kolei J. Misala oraz A. Zielińska-Głębocka wyróżnili trzy kategorie argumentów na rzecz protekcjonizmu. Pierwsza to te o charakterze ogólnym, wśród których można wymienić m.in.: „konieczność ochrony procesu rozwoju przemysłu w krajach słabiej rozwiniętych gospodarczo, konieczność wykorzystania ograniczeń w handlu w celu poprawy cenowego terms of trade, ochrona krajowego rynku przed dumpingiem, ochrona bilansu płatniczego, ochrona zatrudnienia w kraju, zapewnienie sprawiedliwej redystrybucji dochodów, potrzeba przeciwdziałania wewnętrznym i zewnętrznym zakłóceniom” (cyt. za A. Michalikiem). Drugą grupę tworzą argumenty o charakterze sektorowym. Obejmują one takie kwestie jak konieczność ochrony restrukturyzowanych gałęzi przemysłu, nowo powstających gałęzi przemysłu oraz sektorów strategicznych dla gospodarki i bezpieczeństwa. Jak zauważa A. Michalik, argumenty tworzące ostatnią grupę (pozostałe) nawiązują do tez tzw. nowej ekonomii politycznej, zawierającej m.in. teorię wyboru publicznego oraz teorię szukania rent. Nurt ten przywiązuje wagę do kwestii publicznych działań kolektywnych.

Przed analizą argumentów na rzecz protekcjonizmu należy zauważyć, że stanowią one odpowiedź na problem niedopasowania modeli klasycznych i neoklasycznych do rzeczywistości, w tym w szczególności problemu wysokiego zmonopolizowania gospodarki. Co więcej, badania nad zasadnością stosowania narzędzi regulujących w handlu międzynarodowym tworzą inny, nowy nurt teoretyczny. Ze względu na ograniczenia dotyczące niniejszego tekstu jedynie kilka spośród przedstawionych argumentów zostanie skrótowo zreferowanych. Ich analizę należy zacząć od przestawienia istoty protekcjonizmu wychowawczego. Taka hierarchia wynika z faktu, że – jak zauważa M.J. Melitz – jest on jednym z historycznie najstarszych. Mianowicie został on po raz pierwszy sformułowany przez A. Hamiltona oraz F. Lista na początku XIX w. Zgodnie z ideą protekcjonizmu wychowawczego rozpoczęcie produkcji w krajach pozbawionych tradycji przemysłowej obciążone jest bardzo wysokimi kosztami początkowymi. Ze względu na to oraz na silną konkurencję zagraniczną charakteryzującą się wyższym poziomem rozwoju powstanie nowej gałęzi jest w warunkach wolnego handlu niemożliwe. Jeżeli jednak w miarę prowadzenia działalności i zdobywania doświadczenia koszty w danej raczkującej gałęzi przemysłu będą spadać, to ekonomicznie uzasadnione może okazać się zastosowanie polityki ochronnej ze strony państwa w początkowej fazie. Wymaga to sytuacji, w której przyszłe, ewentualne zyski generowane przez daną gałąź gospodarki przewyższą koszty wynikające z protekcjonizmu wychowawczego. Warunki, jakie powinien spełniać przemysł, aby tego rodzaju polityka handlowa miała ekonomiczne uzasadnienie, nazywane są w literaturze przedmiotu dogmatem (testem) Milla-Bastable’a. Dodatkowo J. Michałek zauważa, że argument o ochronie gałęzi przemysłu podlegających restrukturyzacji jest modyfikacją protekcjonizmu wychowawczego.

Kolejnym argumentem za stosowaniem protekcjonizmu jest kwestia ochrony bezpieczeństwa narodowego. Stał się on szczególnie istotny w kontekście zmiany w ostatnich miesiącach polityki celnej prowadzonej przez USA, a dotyczącej handlu stalą i aluminium. Ustanawiając nowe cła na wymienione towary, prezydent D. Trump jako podstawę prawną swojego działania wykorzystał zapisy Trade Expansion Act z 1962 r. mówiące o działaniach na rzecz bezpieczeństwa narodowego. Jak zauważa „The Economist”, to właśnie taka formuła protekcjonizmu powoduje, że działania te należy uznać za bezprecedensowe. Wskazuje on też (za Instytutem Petersona) na Unię Europejską oraz Kanadę jako pierwsze na „liście wrogów” (enemies list), gdyż to właśnie wymiana z tymi partnerami handlowymi zostanie głównie dotknięta nowymi regulacjami. Wracając do istoty argumentu bezpieczeństwa narodowego, warto przypomnieć, że już A. Smith przyznał, iż choć nie ma on podłoża ekonomicznego, to w przypadku niektórych gałęzi przemysłu ich ochrona może być uzasadniona tymi względami.

Uwzględniając bieżące działania z zakresu polityki handlowej, warto także zwrócić uwagę na przedstawioną w teorii ekonomii możliwość poprawy cenowego terms of trade z wykorzystaniem cła. Taka sytuacja oznacza poprawę poziomu dobrobytu kraju stosującego taryfę celną. Związane jest to z pojęciem optymalnej stawki taryfowej, czyli takiego poziomu „cła importowego, który maksymalizuje poziom dobrobytu kraju stosującego środek ochronny” (cyt. J. Michałek). Z koncepcją cła optymalnego związane jest nazwisko H.G. Johnsona, który w artykule Optimum Tariffs and Retaliation przedstawił teoretyczną sytuację, w której wprowadzenie taryfy celnej może być korzystne dla danego państwa nawet przy założeniu, że partnerzy handlowi odpowiedzą cłami odwetowymi (retaliacyjnymi). Idea ta jest szczególnie interesująca w sytuacji prowadzenia „wojen celnych” („wojen handlowych”). Należy również dodać, że H.G. Johnson jako pierwszy dokonał konceptualizacji polityki zubażania sąsiada jako motywu stojącego za podnoszeniem ceł. Prace wspomnianego autora posłużyły jako podstawa w badaniach m.in. J. Brandera oraz B. Spencera, którzy uważani są za autorów strategicznej polityki handlowej (zob. T. Rynarzewski, Strategiczna polityka handlu międzynarodowego). Poruszyli oni problem odpowiedniej polityki w sytuacji braku istnienia konkurencji doskonałej w handlu międzynarodowym. W tym kontekście warto przytoczyć opinię R.C. Feenstra, zgodnie z którą w przypadku modeli konkurencji monopolistycznej wolny handel pozytywnie oddziałuje na gospodarkę poprzez istnienie trzech źródeł, są to: obniżka cen z tytułu konkurencji między przedsiębiorstwami, zwiększenie różnorodności oferowanych produktów na rynku oraz autoselekcja, w rezultacie której na rynku zostają tylko najbardziej efektywne podmioty. Zauważa on jednak, brak bezpośrednich dowodów empirycznych potwierdzających funkcjonowanie pierwszego z nich.

Kolejnym argumentem podnoszonym na rzecz protekcjonizmu jest konieczność prowadzenia przez państwo odpowiedniej polityki przemysłowej. Jest ona rozumiana jako „każdy rodzaj polityki, który wpływa na kształtowanie struktury działalności gospodarczej kraju” (cyt. R.A. Caves, J.A. Frankel oraz R.W. Jones). W opinii D.A. Irwina ingerencja państwa w handel z zagranicą ma uzasadnienie ekonomiczne, jeżeli promuje gałęzie przemysłu tworzące pozytywne efekty zewnętrzne, np. związane z takimi zjawiskami jak learning-by-doing oraz efekt spillover B+R. Dodaje on jednak, że ich identyfikacja jest z natury niezwykle trudna.

Podsumowując tę krótką systematykę celów, jakie mają uzasadniać stosowanie narzędzi polityki handlowej, należy przytoczyć hipotezę mówiącą o tym, że stosowanie ceł jest rozwiązaniem drugim po najlepszym (second best). Wynika ona z teorii drugiego najlepszego rozwiązania mówiącej o tym, że stosowanie narzędzi regulacyjnych w handlu międzynarodowym ma korygować zniekształcenia pierwotnie występujące na rynku. W sytuacji doskonałej konkurencji najlepszym rozwiązaniem (first best) byłby wolny handel. W literaturze przedmiotu pojawia się jednak kolejne pytanie: „czy to właśnie polityka handlowa jest narzędziem właściwym do niwelowania tych niedoskonałości rynku?”. Argumentację dotyczącą tego problemu przeprowadzają m.in. w książce Handel i finanse międzynarodowe R.A. Caves, J.A. Frankel oraz R.W. Jones. Wskazują oni, że innym możliwym rozwiązaniem, którym rząd chce oddziaływać na gospodarkę, są np. podatki. Wyniki badań autorstwa B. Eichengreena oraz D.A. Irwina, dotyczące polityki handlowej państw w okresie wielkiego kryzysu lat 30. XX w., potwierdzają natomiast, że narzędzia protekcjonistyczne były używane zamiennie w stosunku do innych rozwiązań z zakresu polityki makroekonomicznej.

Jak ukazała powyższa analiza, teoretyczna dyskusja na temat funkcjonowania gospodarki światowej nie jest młoda. Dodatkowo jej waga w ostatnich latach z pewnością wzrosła. Uwidacznia się to m.in. w raportach Global Trade Alert, zgodnie z którymi od listopada 2008 r. w gospodarce światowej wprowa dzonych zostało ponad 7500 nowych instrumentów regulujących handel międzynarodowy. Opublikowany w 2016 r. raport Światowej Organizacji Handlu ukazuje, że restrykcyjność polityki handlowej dalej wzrasta. Wskazano w nim, że w przypadku państw G20 w tymże roku średnia miesięczna ilość nowych regulacji osiągnęła poziom najwyższy od 2009 r. (21 działań na miesiąc). Co więcej, protekcjonizm ten może też przyjmować formę ukrytą, „brudną”, tzw. murky protectionism (zob. R. Baldwin i S. Evenett (red.), The Collapse of Global Trade, Murky Protectionism, and Crisis: Recommendations for the G20). Oczywiście te wszystkie działania mają swoje odzwierciedlenie w danych dotyczących wielkości globalnego handlu. O ile w 2017 r. tempo wzrostu jego wolumenu wyniosło 4,6% i jest to wartość najwyższa od kilku lat, to należy zauważyć, że nadal pozostaje ona znacząco poniżej średniej sprzed kryzysu subprime wynoszącej 7% (zob. Z. Kutlina-Dimitrova, C. Lakatos, The Global Costs of Protectionism). W kontekście dynamiki oraz struktury przestrzennej globalnego handlu nie należy również zapominać o postępujących negocjacjach w sprawie Brexitu.

Zwiększenie skali protekcjonizmu nieprzypadkowo zbiega się z okresem kryzysu finansowego, którego początek miał miejsce na amerykańskim rynku nieruchomości. Na problem ten zwrócili uwagę już w 2009 r. R. Baldwin i S. Evenett. Co więcej, praca C. Kindlebergera z 1989 r. Commercial Policy between the Wars opisująca politykę handlową w okresie międzywojennym potwierdza fakt, że kryzys finansowy (w przypadku jego analizy był to wielki kryzys lat 30. XX w.) jest katalizatorem protekcjonizmu w gospodarce światowej.

W publikacjach fachowych oraz mediach powszechnych pojawia się coraz częściej pytanie o konsekwencje wojny handlowej. Z oczywistych względów nie są one dokładnie znane. Jedne z ostatnio opublikowanych wyników badań traktujących o wpływie ograniczenia wolnego handlu na produkt światowy, autorstwa Z. Kutlina-Dimitrovej i C. Lakatosy (The Global Costs of Protectionism), wskazują jednoznacznie na negatywny wpływ takich działań na wielkość produkcji generowanej przez światową gospodarkę, przy czym skala tych efektów zależy od zastosowanych ograniczeń oraz jest zróżnicowana przestrzennie. W kontekście ostatnich działań z zakresu polityki handlowej USA warto również zwrócić uwagę na ich ewentualny wpływ na rynek pracy. J. Francois oraz L.M. Baughman zauważają, że choć działania polegające na wprowadzeniu nowej taryfy celnej na stal oraz aluminium zwiększą zatrudnienie w ochranianych w ten sposób gałęziach amerykańskiego przemysłu, to jednak efekt dla całego rynku pracy będzie niekorzystny. Zgodnie z ich szacunkami, na każde nowe miejsce pracy przypadnie więcej niż pięć straconych. W odpowiedzi na te argumenty warto przedstawić stanowisko W. Rossa, sekretarza handlu USA, który niejednokrotnie w wywiadach telewizyjnych wskazywał, że to nie jego kraj rozpoczął wojnę handlową, a podjęte działania są jedynie odpowiedzią na złe praktyki innych krajów. W dyskusji pojawia się też często problem sztucznego zaniżania wartości waluty państw rozwijających się. Nie jest to argument nowy. A. Brunet oraz J.P. Guichard w książce Chiny światowym hegemonem? z 2011 r. opisali ówczesną politykę kursu walutowego Państwa Środka następująco „(…) to tak jakby hamowały swój import dzięki cłom w wysokości 100% wartości wyrobów i jakby pompowały swój eksport poprzez subwencjonowanie 50% cen wyrobów”. Co więcej, określili ją jako „bezkarny protekcjonizm monetarny”. Z obniżaniem wartości własnej waluty dla osiągnięcia określonych celów polityki gospodarczej związane jest pojęcie wojen walutowych. Według J.V. Robinson celowa dewaluacja krajowej waluty stanowi jeden ze sposobów prowadzenia „polityki zubożania sąsiada” (beggar-thy-neighbour policy). We wrześniu 2010 r. brazylijski minister finansów G. Mantega jako pierwszy stwierdził wystąpienie kolejnej „globalnej wojny walutowej”. J. Rickards wskazuje, że bezpośrednią tego przyczyną były niekorzystne zmiany w brazylijskim bilansie handlowym. W opinii analityków Nomura Global Economics, wyrażonej w raporcie z początku 2011 r., to właśnie Brazylia jest największym przegranym wojny walutowej (na drugim miejscu znalazły się Indie).

W XXXII Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej, podobnie jak we wcześniejszych jej edycjach, w części pisemnej pojawią się zagadnienia związane z hasłem przewodnim. Ze względu na obszerny zakres tematyki obowiązującej w bieżącej edycji Olimpiady powyższy tekst stanowi jedynie zarys problemów ujętych w pytaniach o charakterze ogólnym tej części zawodów. Tradycyjnie, części testowe zawodów obejmować będą całą problematykę zawartą w programie Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej.

Olimpiada Wiedzy Ekonomicznej ma charakter trzystopniowy. Dla zawodów I i II stopnia (szkolnych i okręgowych) przewidziana jest forma pisemna. Natomiast zawody III stopnia (centralne) przeprowadzone zostaną zarówno w formie pisemnej, jak i ustnej.

Zawody I stopnia (szkolne) odbędą się w szkołach na terenie całego kraju 7 listopada 2018 r. Kolejny etap zawodów – II stopnia (okręgowy) – odbędzie się 11 stycznia 2019 r. w 17 komitetach okręgowych powołanych przy oddziałach Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w największych miastach Polski. Zawody III stopnia (centralne) odbędą się 6 i 7 kwietnia 2019 r. w Serocku koło Warszawy.